Obserwatorzy

poniedziałek, 19 września 2016

Gata italiani

Koty przywędrowały do Włoch z Egiptu. To  częsty obrazek we włoskich miastach- kot wylegujący się przy fontannie,siedzący  między stolikami w restauracyjnym ogródku, na progu małego sklepiku czy eleganckiego butiku. Widziałam porozstawiane miseczki z wodą,nikomu to nie przeszkadza, ani tubylcom ani turystom.
 Podobno  rodziny włoskie bez zwierząt domowych są rzadkością. Rzeczywiście, widziałam sporo spacerujących z psami,najczęściej były to psy podobne do  rasy berneńskiej, czarno białe,chociaż to rasa pasterska,ale może jakieś mieszańce. Nie widziałam ras uznanych u nas za agresywne.Sporo niedużych brązowo-biszkoptowych kundelków. Ale mnie zachwyciły koty, obojętne na przelewający się tłum czy  aparaty fotograficzne.























piątek, 16 września 2016

Bez tytułu.

Już mija trzeci tydzień,kiedy pełna wrażen i zachwytu wróciłam z Toskanii. Niedługo po tym przyszła wiadomość o trzęsieniu ziemi w jednym z miasteczek,które miałam szczęście zobaczyć. Zatrzęsło się dwa dni po moim powrocie. Szok !Ludzie,którzy zginęli ,zwierzęta, przepiękne miasteczko- brak słów,żeby wyrazić grozę i żal..
I niedługo potem nasze prywatne trzęsienie- niespodziewana śmierć naszej Kojo.
Życie pisze takie scenariusze o jakich człowiekowi nawet się nie śni i tak być musi. Zaczynam wierzyć ,ze los każdego z nas zapisany jest w gwiazdach i nie ma odwołania ani amnestii. Patrzyłam dziś na miseczkę mojej zmarłej 9 lat temu Misiuni- plastyk przetrwał i będzie trwał nadal- Misi nie ma.
Chciałam pochwalić się wrażeniami z wycieczki,fotkami ale chyba trochę to jeszcze musi poczekać.


Bolońska uliczka i unoszące się kolorowe parasole. Kiedy w Polsce padało i wiało,ja  pławiłam się w słońcu i nieprzytomnie cieszyłam się pięknymi widokami ,wspaniałymi zabytkami, które przetrwały wieki po to,żebym ja,mała mrówka z niewielkich Suwałk mogła się nimi zachwycać.!

niedziela, 11 września 2016

Żegnamy Cię Kojo



Dzisiaj,dwie godziny temu niespodziewanie umarła Kojo. Są teraz razem za Tęczowym Mostem ; Pola i Kojo.
Tak się nie robi Kojotku, nie odchodzi się w piękny,wrześniowy,niedzielny poranek bez słowa.....
Kojo była drugą sunią ,która po traumatycznych przejściach znalazła dom na Ogrodowej. Starsza od niej Pola wspaniale jej matkowała,Kojo była szałaput i trzpiot. Od Poli otrzymała prawdziwą psią kinder-sztubę.
Pełna życia,radosna, przeżyła z Polą wiele szczęśliwych lat. Nie doszła do siebie po śmierci Poli. Smutna,osowiała,jakby przestała cieszyć się życiem. Po niedawnej operacji długo dochodziła do zdrowia. W końcu rana się zablizniła,wydawało się,ze już wszystko będzie dobrze....
Dziś jak co dnia wyszła na poranny spacer,wróciła na śniadanie,którego  nie zjadła. Upadła,żałośnie zapiszczała i w ciągu 15 sekund już jej nie było....
Żegnam Cię Kojotku najpiękniej jak potrafię....
Moje ulubione zdjęcie Kojo.
To był dobry, szczęśliwy  czas...

Ostatnie fotki Koja, widziałam ją tydzień temu. Nic nie zapowiadało katastrofy. Obiecałam jej spacer na nasze ulubione pola,nie zdążyłyśmy.....









wtorek, 9 sierpnia 2016

Apel o pomoc dla Amelki

http://handmadebyjo2013.blogspot.com/2016/07/post-nr-100-i-apel-o-pomoc-dla-amelki.html

Dziś wysłalam kartki ze zwierzątkami dla Amelki.   Źyczę serdecznie temu dziecku aby zmagania z chorobą zakończyły się sukcesem. Wysłanie kartki to naprawdę niewielka fatyga  a dla chorego dziecka radość i świadomość,że ma przyjaciół.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Przed podróżą

Za dwa dni ruszam w drogę. Jeszcze tylko we środę dentysta,ostatnie sprawy do załatwienia i jadę. Z duszą na ramieniu. Boję się o te moje futerka,wyobrażnia podsuwa mi scenariusze  i dziwne i straszne ale odwołać wyjazdu już nie mogę. Będzie co dnia zaglądała córka i kontrolowała sytuację. Koty nie będą same,jest ktoś,kto mieszka z nami, lubi zwierzaki,zresztą Boguś to 'dzieło" tego kogoś,ale.....
I własnie dzisiaj przyszła do nas paczka z Zooplusa. Zamówiłam worek karmy dla kocińca córki  w rewanżu za opiekę i starania nad moją ferajną.  Oprócz wora karmy  zamówiłam  kolejną próbkę bezzbożowej dla Bogusia. Boguś na próbkę wypiął się ogonem i poszedł drzemać na balkonie.
 Po jakimś czasie doszły mnie jakieś dziwne chroboty. Idę,patrzę a mój Boguś dobiera się do wora karmy,już zrobił otwór i  łapczywie wyciąga chrupki  ,zajada z lubością przymykając  ślepka.
 No wreszcie jest karma,którą będzie jadł i sam ja sobie wybrał.

Na balkonie moje futrzaczki spędzają sporo czasu. Mają do dyspozycji leżak,transporterek i dwupoziomowe schowanko. Jest tez letnia kuweta. Boguś lubi spać  w nocy na leżaku,ma tam kołdrę i  czatuje na ćmy.
Paweł i Gaweł w jednym stali domu.....
Pofrunęłoby się za ptaszkiem.....

A z Ogrodowej niezbyt dobre wieści. Kojo dwa tygodnie po operacji,część rany ładnie się zabliznia ale kawałek 3-4 centymetrowy paprze się, paskudnie wygląda. Wet  nie wyklucza,ze mogą się tworzyć przeżuty.  Kojo ma dobry apetyt, chodzi na spacery,  nic nie wskazuje na to,ze ją boli. Ale po śmierci Poluni b. się zmieniła,jest przygaszona,nie tak radosna jak kiedyś. Skończyła 14 lat,więc i wiek juz poważny.
 Kociaki natomiasy maja sie dobrze. Kazio doszedł już do siebie po złamaniu,bardzo chciałby szaleć na dworze,ale wyjścia ma ograniczone,bo po wypadku córka się boi o niego.

 Piękny nasz Kaziczek!
Grafen,strasznie mizialski,  mógłby z kolan nie schodzić.

Beksia,introwertyczka,przybycie kolejnych kotów  przypłaciła depresją. po lekach i kroplówkach wrócila do zdrowia ale stosunków towarzyskich z resztą kociej bandy nie utrzymuje.


Misio,wpada na jedzonka i zaraz wychodzi.

Wenek,odsypia nocne wyprawy.
Józio i Kojo.
Pozdrawiam serdecznie odwiedzających i dziękuję  za odwiedziny na moim blogu.
mam nadzieję,ze wrócę szczęśliwie i opiszę wszystkie cudeńka,które które zobaczę!


Przeczytaj i podpisz!

http://www.rudykotandrzej.pl/2016/08/dla-zwierzat.html
Z krzywdą zwierząt spotykamy się co dnia. Nie zawsze reagujemy,nie zawsze nasza interwencja odnosi skutek. Ale nie reagować w każdej takiej sytuacji oznacza przyzwolenie  na nią.
na blogu Rudy kot Andrzej jest petycja,każdy,komu los najsłabszych nie jest obojętny powinien ją podpisać!
Bracia Feluś i Wenek.
Feluś nie żyje,bo ktoś jechał za szybko,nie lubił kotów a może wyładowywał wściekłość. Feluś był ufny,lgnął do ludzi,Wenek nie pozwoli podejść nikomu obcemu ,jest dziki i dlatego żyje.
Może nasze działania spowodują,ze bezmyślne,bezinteresowne prześladowanie  zwierząt  zmniejszy się może nie znacząco ale chociaż trochę.

piątek, 5 sierpnia 2016

Po koncercie

Wróciłam z koncertu  Letniej Filharmonii Aukso z Tych. Koncert poprzedziła uroczystość rozdania Włóczni Jaćwingów. To taka lokalna nagroda,uznanie dla ludzi,którzy w jakiś szczególny sposób zasłużyli się miastu i ludziom. Nudne jak flaki,bo to towarzystwo wzajemnej adoracji kadziło sobie co sił, przemowom i spiczom końca nie było. Najbardziej ucieszyła mnie Włócznia,która trafiła do rąk załozycielki prywatnej szkoły dla dzieci autystycznych. Mam w rodzinie dziecko autystyczne, wiem  co to jest od podszewki. Nie życzę nikomu.Potem śpiewały i pląsały Muszelki Wigier,też lokalny zespół młodzieżowy. Wielkie kobity,dziwnie przyodziane ,nijak nie kojarzyły mi się z muszelkami,ale niech tam,cierpliwie czekałam. No i w końcu stanął fortepian,zasiadła orkiestra a zza kulis wynurzył się siwo-łysy,nieduży pulpet- Stanisław Sojka. Zasiadł przy pianinie i wraz z orkiestrą rozpoczął koncert sonetów Szekspira. Ze wszystkich ,bardzo pięknych i pięknie zaśpiewanych w pamięć zapadł mi sonet 66.


Dedykuję go wszystkim,którzy jak ja nie wyrażają zgody na zło,zakłamanie,podłość,brak szacunku dla ludzi. Między epoką Szekspira a współczesnością - wieki,a ten sonet dziś bardziej aktualny chyba,niż wtedy,gdy stworzył go William.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...