Obserwatorzy

piątek, 26 kwietnia 2019

Łzy i żal

Wczoraj o 21,15  umarła Frania.  Wymęczona chorobą, wychudła. Miała ok. 11 lat, była ze mną 10 lat, 1 miesiąc, 24 dni.
Mogła żyć jeszcze wiele lat. Więc dlaczego,  co zaniedbałam,  czego nie dopatrzyłam, co zlekceważyłam, co zrobiłam nie tak?
Niczego już nie zmienię  - to już czas przeszły ,dokonany.  Tuliłam bezwładne już ciałko , pożegnały ją Mela i  Boguś liżąc delikatnie uszka ,dotykając łapkami. Moja kochana, dobra,mądra przyjaciółko byłaś ze mną tyle lat, dobrych i złych,  dałaś tyle radości ,tyle ciepła....za Tęczowym Mostem nie ma już cierpień, bólu, strachu .  Może kiedyś tam się spotkamy? Będę Cię nosić w sercu dopóki i po mnie nie przyjdzie "zegarmistrz światła purpurowy".


sobota, 20 kwietnia 2019

Moja Frania

Kończy się Wielka Sobota. Jutro powinien być dzień, zgodnie z katolicką wiarą,  pełen radości  bo oto wraz ze zmartwychwstaniem    pańskim budzi się do życia przyroda, ludzkie nadzieje, wiara,że dobro będzie z nami i w nas.
Moja wielkanoc radosna nie będzie. Moja Frania, koteczka dobra i mądra ,która dzieliła ze mną przez ponad dziesięć lat   dni i noce dobre i złe ,powoli gaśnie.
 Wykryty na wątrobie duży guz nie daje szans. Jest coraz słabsza, przestaje jeść, w jej pięknych, zielonych oczach widzę smutek i żal  a może  wyrzut, że nie dość się staram?
Jest cały czas pod opieką wetki, zabezpieczona p/bólowo, dostaje leki  p/zapalne, pobudzające apetyt,ale nie jest zainteresowana jedzeniem. Podaję jej strzykawką żółtko, tran z dorsza,  ale jest to dla niej dodatkowy stres.
Jeśli miałam jeszcze nadzieję na cud to po wczorajszej wizycie i kolejnym USG- już jej nie mam. Cudu nie będzie.Po świętach będę musiała podjąc decyzję. Ten,kto miał śmiertelnie chore zwierzątko, wie, co to znaczy. Boże, jak mam to zrobić, jak decyzja będzie dobra? czy mam prawo decydować  o  życiu ,ktore już trudno nazwać życiem, czy zdecydować  o śmierci niosącej wyzwolenie z cierpienia? Na całym świecie nie ma nikogo, kto mógłby mi powiedzeć co będzie słuszne . Każda decyzja będzie zła.


Frania ok miesiąca temu. Po kolejnym badaniu krwi wygolone łapki. Wygolony ma też brzuszek, bo było USG. Jeszcze czuła się na tyle dobrze,że wskakiwała na parapet, biegała  po mieszkaniu, jadła .
Jutro Wielkanocna Niedziela. Nie życzę wesołych świąt. Życzę,aby były to święta spokojne ,z bliskimi- ludżmi i zwierzętami. Aby byli wśród  Was jak najdlużej. Doceniajcie kazdego dnia  ich obecnośc i cieszcie się nią , bo nikt z nas nie wie, który dzień będzie tym ostatnim.....

wtorek, 9 kwietnia 2019

Miłośnikom kotów polecam

Kolejny prezent dla miłośników kotów  ma twardą oprawę, znakomitej jakości papier, piękne zdjęcia .Jest kompendium  wiedzy o zmysłach, zachowaniach , inteligencji tych niezwykłych i tajemniczych czworonogów autorstwa Sally Morgan w świetnym tłumaczeniu Jerzego Malinowskiego
Poradnik dzieli się na dwie części. pierwsza dotyczy kociej percepcji . W przystępny, pozbawiony naukowych, niezrozumiałych sformułowań autorka pisze o kocich zmysłach,  o budowie i działaniu narządów : wzroku, słuchu, węchu,smaku i dotyku. Dowiadujemy się jak zbudowane jest oko, jak tworzony jest obraz, czy na prawdę kot widzi lepiej w nocy, po co jest tzw. trzecia powieka.


Węch, słuch, wzrok , smak,dotyk. Te same zmysły posiada człowiek- ale  kocie są bardziej doskonałe, wrażliwsze ,. Koty słyszą dżwięki z większych  odległości i o częstotliwości szerszej niż u  człowieka, mają znakomity węch,lepsze widzenie obwodowe. A włosy czuciowe czyli wibrysy  pozwalają poprzez swoją skomplikowaną strukturę wyczuć zmiany  ciśnienia atmosferycznego, temperaturę,prądy powietrzne i nie tylko.
Aby poznać te wszystkie fascynujące  fakty najlepiej sięgnąć po "Co wie twój kot"  i osobiście zgłębić wszystkie tajniki kociej  percepcji.





"Ze wszystkich bożych stworzeń tylko jednego nie można zniewolić i wziąć na smycz. Tym stworzeniem jest kot". /Mark Twain/
Jak bardzo prawdziwe jest  to stwierdzenie możemy się przekonać czytając drugą część poradnika  " Inteligencja kota"
Każdy kto ma kota wie doskonale,że reguły i zasady wspólnego życia dyktuje kot. On decyduje kiedy chce jeść, kiedy przyjdzie na kolana, kiedy jest czas głasków i miziania.
Doskonale wie, kiedy  jest wizyta u weta i wtedy znika ,daje wyraznie do zrozumienia, kiedy nie ma ochoty na towarzystwo człowieka. Kot odczuwa całą gamę emocji :strach, odrazę,szczęście,pożądanie,smutek złość. Uwielbiają polowania, są niezwykle ciekawskie, bywają niespokojne, wokalizują,przeczuwają  kataklizmy, podobno nawet śmierć człowieka(słynny kot Oskar). O nastrojach kota, jego emocjach zawiadamia nas
 mowa ciała, szczególnie ogona.



Trudno jest zasygnalizować wszystkie poruszane problemy, jest ich zbyt wiele.  Tę ksiązkę trzeba czytać dokładnie i wracać do niej wiele razy. Bardzo ją polecam nie tylko właścicielom futerek. To świetna lektura dla starszych dzieci,powinna być.  omawiana na godzinach wychowawczych.
Ja mogę się cieszyć tym poradnikiem dzięki wydawnictwu  ALMAPRESS i gorąco go  polecam!

czwartek, 28 marca 2019

Życie toczy się dalej....

Wczoraj minęły trzy miesiące naszej żałoby. 10 marca byłam z dziećmi  w  Żmigrodzie, gdzie była odprawiona msza  za duszę  zmarłego, zapaliliśmy świeczki na grobie, powspominaliśmy, bo 
" Umarłych wiecznośc dotąd  trwa, dokąd pamięcią im się płaci...."
Ostatnie dwa lata naznaczone chorobą, wielkim cierpieniem ,bezradnością, bezsilnością pozostaną z nami na zawsze. Ten trudny czas dzieliły ze mną dzieci, bratowa i brat, przyjaciele Basia i Grzesiek.
I to im dziękuję za to,ze  byli ze mną, wspierali, pomagali.


 Z nami czy bez nas  noce i dnie jednakowo się toczą......




piątek, 28 grudnia 2018

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Wśród nocnej ciszy....

Życzenia spokojnych, rodzinnych, ciepłych Świąt  przesyłam  moim przyjaciołom  i  znajomym.  Aby ten czas był wytchnieniem, wyciszeniem , nabraniem dystansu do siebie i świata.

czwartek, 29 listopada 2018

Moje przydasie , tegesy i ten-tegi

Konia z rzędem temu,kto nigdy nie chomikował, nie zbierał  nie odkładał. W mojej rodzinie to absolutna konieczność. Nie można niczego wyrzucać, bo "się  przyda" .Mistrzostwo osiągnął mój brat, córka i  JA. Brat w branży elektryczno-  elektronicznej, córka w koralikowo, scrapkowo  drucikowej a ja długo  w branży "co się nawinie "czyli- hurt. Niestety w związku ze zmianami  jakie mnie czekają  zwijam pomału interes i z bólem serca pozbywam się moich skarbów.  Nie do ruszenia są ksiązki  i kocie  wszelkiego rodzaju ten-tegi bez których  moje życie będzie  smutne i nijakie.
Mam ich sporo a  nowe ciągle przybywają. Moja ostatnia zdobycz  to:

Nie wiem czy kiedykolwiek sprofanuję  go zaparzoną herbatą. Na razie  napawam się  widokiem.
Parę szczególnie ulubionych:
 Zakładki  do książek  od córki i wnuczki. Służą do patrzenia i zachwytów.
Wycieraczka  .Na niej siedzi komitet powitalny  kiedy wracam  do domu.
Zawieszka od synowej ,hand made.

Magnesy, jeden z Torunia , dwa z Toscanii , jeden  za sklepu.
Zakładka od mojej przyjaciółki Niny  z Wrocławia. Nina niedawno adoptowała śliczną sunię Novisię z wrocławskiego schroniska. Wypatrzyła ją n FB.



Obrazki z pchlego targu w Suwałkach.
Tak jak wspomniałam muszę się pożegnać z lwią częścią moich zdobyczy, a to  z powodu  konieczności  sprzedaży mojego obecnego mieszkania  i kupna o połowę mniejszego. A  więc  o połowę mniej miejsca  na tytułowe przydasie.
Co prawda  w moim wieku  należałoby się raczej rozejrzeć  za   gustowną  urenką i miejscem w kolumbarium   ale   gdzieś dożyć muszę. Po raz któryś życie okazało się nieprzewidywalnym  i  zaskakującym scenarzystą.  Może ktoś reflektuje-  75m, 4 pokoje , 3 piętro z balkonem  ,tanio sprzedam.....
P.S  Niezmiennie pozdrawiam wszystkich moich gości, śledzę    Wasze blogi  nadal   bez możliwosci  komentarzy, niestety!


poniedziałek, 12 listopada 2018

Dzięki

wszystkim gościom na moim blogu za odwiedziny.  U mnie, niestety, jak nie urok to przemarsz wojsk. Uzyskałam dostęp do bloga ale straciłam możliwość  umieszczania postów na Waszych blogach i odpowiedzi na Wasze posty na moim blogu. Ale zaglądam odwiedzam.... Ani gratuluję okrągłej rocznicy, pięknie opisałas historie swego miejsca na ziemi i psa Cykora. Życzę Ci Aniu wielu lat w zdrowiu i szczęściu w tym pięknym miejscu. Agatki wykład o grabieniu lub nie liści jesiennych bardzo mi się przydał.  Kocurkovi dziękuję za starania w sprawie robaka, ktory zasiedla mój blog i blokuje mi do niego dostęp.
Pozdrawiam Łucję, zaraz idę do niej z wizytą, dawno nie byłam.
Przez jakiś czas nie zaglądałam do internetu z uwagi na kłopoty z prawą ręką. Cztery tygodnie temu wracając z działki wlazłam w zarośla,żeby sprawdzić, czy nie ma tam kota Miśka, który  polubił ucieczki z podwórka. Miśka nie znalazłam ale cofając się nie zauważyłam krawężnika,Runęłam bokiem osłaniając biodro prawą ręka  aż ziemia zajęczała, ja zresztą też. Ledwo się pozbierałam. Ręka trochę spuchła, trochę bolała, ale była sobota,więc szanse na medyczną pomoc znikome,zresztą byłam pewna,ze to silne stłuczenie i przejdzie. Nie przeszło. Prześwietlenie pokazało pęknięcie kości w nadgarstku i  założono mi gipsową szynę Ważyła z kilogram ,skutecznie uniemożliwiła mi zrobienie czegokolwiek a ja mam określone obowiązki, czynności, które wykonać muszę nie mówiąc o  umyciu się czy   uporządkowaniu kuwety. Wytrzymałam dobę, po czym zdjęłam to paskudztwo,kupiłam stabilizator  jakoś sobie radziłam. A że na mnie, brzydko mówiąc, goi się jak na psie, to dziś już mam prawie sprawną rękę i po krzyku.
Zdarzenie to jednak kazało mi się zastanowić , bo mogłam przecież połamać się bardzo poważnie ,uświadomiło mi,ze czas  robienia różnych ryzykownych rzeczy mija i po prostu zanim przesunę kolejny mebel, przelazę przez płot, wlazę w następne krzaki powinnam zastanowić się  a nawet- pomyśleć!