Kiedy 29 marca wyruszyłam w kierunku Helu Suwałki i okolice wyglądały tak:
Następnego dnia ruszyliśmy z Warszawy w kierunku wybrzeża. Na Helu byłam wiele lat temu, zapamiętałam go jako teren wojskowy ,poruszanie się było ograniczone i kontrolowane.
Dzisiejszy Hel,zarówno półwysep jak i miasto to zupełnie inny świat.
Hel przywitał nas chłodem, trochę deszczem,odrobiną słońca. Niedziela świąteczna była pochmurna, ale nie przeszkodziło to w długim spacerze po śniadaniu. czas upływał nam zresztą na wędrówkach brzegiem morza. Hel jest osrodkiem turystycznym, ma niezłe kąpielisko,znajdują się tu : ośrodek rybołóstwa, garnizon Marynarki Wojennej z portem wojennym.Jest przystań rybacka,portowa i żeglugi pasażerskiej.
Hel- początek Polski:
Dąb Franciszek- pomnik przyrody pod klasztorem o. Franciszkanów. Ok. 350 lat, blisko 500 cm. w obwodzie.
Liczne puby,knajpki,restauracyjki.
Muzeum rybołóstwa;
Przy Domu Morświna:
Fokarium:
Jedna z posłanek PiS stwierdziła,ze foki to szkodniki,które należy zabijać. Zostawiam bez komentarza.
Morze, kocham morze, nie ma chyba nic piękniejszego jak bezmiar wody,przestrzeń, sylwetki statków gdzieś na horyzoncie, szum ,czasami pomruk fal,białe grzywy , niemal biały piasek plaży,wydmy,powyginane w dziwnych pozach sosny. Mogłam się tym cieszyć przez kilka dni,nabierać dystansu do rzeczywistości,odpoczywać.
Kuter? łódż piracka? Porzucona przez kogoś, niepotrzebna ,jak memento .....