
Obudził mnie rano koszmarny ból głowy.Wiedziałam już ,że coś dzieje się w pogodzie. Zwlekam się z ,łóżka, do okna- a tam -ŚNIEG! i chociaż go niewiele, to prawdziwy! Pierwszy tej zimy. Minusów niewiele,zaledwie 2 ,i już widać ,że długo się nim nie nacieszymy. Bardzo nie lubię zimy, żle znoszę zimno i te zwały ubrań na grzbiecie ale wiem,że brak śniegu i mrozu, to co dzieje się tej zimy jest złą prognozą na wiosnę i lato. Więc niechby już było trochę mrozu i śniegu. Boguś zaskoczony bielą za oknem wyjrzał na chwilę na balkon i szybko się wycofał. Mela nawet nie próbowała.
Ubiegłoroczna zima była bardziej zimowa.Był mróz, nawet całkiem u nas niezły no trochę śniegu, który chwilę poleżał.
Ale były i takie zimy. Czy ktoś pamięta? Mróz -20 i lepiej a śnieg po kolana. Nie powiem ,że za takimi tęsknię, ale Piękno takich zim zapiera dech i może trochę szkoda, że nie wrócą?