Napędził nam stracha! Jest kotem domowo-wyjściowym. Wypuszczany jest na zewnątrz wieczorem,dla większego bezpieczeństwa. Jest kociakiem młodym,bardzo ciekawskim, odważnym, nie straszny mu odkurzacz czy mikser. Wszystko chciałby zobaczyć,zbadać,dotknąć choćby pazurkiem.
Przedwczoraj został wypuszczony na podwórko i zniknął. Nie było go kilkanaście godzin.Lał deszcz,było zimno a on gdzieś się zawieruszył. Nie odpowiadał na wołanie, wprost zapadł się pod ziemię.
Przypuszczaliśmy najgorsze.I nagle ,póznym wieczorem zasiadł z Wenkiem na parapecie czekając na otwarcie balkonu. Kamień z serca,wielka ulga,można było spokojnie zasnąć.
Oj,Figielku,Figielku,przybyło mi kilka kolejnych siwych włosów!
Rynek-plac położony w środku Nowego Miasta.
( fot. z zasobów internetu).Powstał w XIV-XV w.
Gości na Rynku wita Niedżwiedz.
Święty Benedykt
Adaś na Rynku
Zawsze kręci się koło ładnych dziewczyn, niecnota!
W poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. JEST!
Nie jem suchi,nie lubię literatury japońskiej,nie zachwycam się muzyką,kulturą i generalnie nie lubię niczego co japońskie. Dlatego też zjadałam jakiś dziwny makaron z rosołem robiony na zamówienie, bez japońskich dodatków. A.i R. dosłownie pożerali suchi budząc moją dezaprobatę.Ale niech im będzie. Potem ruszyliśmy w poszukiwaniu napoju.
Piwa nie piję, R. jako kierowca tez nie więc delektował się boskim trunkiem A.
Najadłszy się i napiwszy ruszyliśmy do auta, specjalnie się nie spiesząc
A ja czekam.......
Przystanęliśmy przy Supersamie na Grochowskiej i tam odkryłam wspomniany przez Kasię Nurmi mlekomat.
Mam naturę włóczęgi. Potrafię przemierzać kilometry ,zaglądać ,obserwować, oglądać.
Warszawa jest dla mnie takim miastem,które lubię odkrywać. I chociaż nie wszystko mi się podoba,męczy ruch,hałas, niekończące się korki,brud,to są miejsca,którymi się zachwycam.
Tym razem przeszłam od Nowego Światu po Krakowskie Przedmieście aż do Podwala.
" Szlak" znaczą pomniki,chociaż nie w kolejności.
Chyba było to jakoś tak: Wstrzymał Słońce,ruszył Ziemię.Ludzkie go wydało plemię-a może odwrotnie? Jakby nie było Nicolaus Copernikus.
Pan od "Lalki" i" Faraona". Z "Lalki" pamiętam studentów i upiorną Braunek ,z "Faraona" boskiego Zelnika.
Chciałoby się tu pomieszkać albo choć zanocować...Za wysokie progi!
Słynna Dziekanka.Ostatnie wakacje przed maturą spędzałam u Babci W W-wie.Traf chciał,że poznałam studentów bodaj z Brazylii bawiących na jakimś stypendium artystycznym,m.i. Orlanda de Silva. W tejże Dziekance,tenże artysta oświadczył mi się a ja dostałam czkawki ze śmiechu. Artysta się obraził i nie nalegał.
Okazało się po latach,że ten się śmieje,kto się śmieje ostatni.Gdybym się wydała za Orlanda dziś nie byłabym ofiarą "zespołu Otella".
Piękni: i koń i jezdziec.
Wieszcz. Przyznam,że Jego poezje nudzą mnie śmiertelnie,czym narażę się pewnie jego wielbicielom.
Kardynał S.Wyszyński
Kiedy jestem na Starym Mieście ZAWSZE odwiedzam Małego Powstańca. To najpiękniejszy,najbardziej wzruszający dla mnie pomnik. Ilu ich zginęło ,tych Małych Powstańców? I po co.... Jak to śpiewała Rodowicz?: Za duże buty miał,Mały Żołnierz....
Wczoraj był dobry dzień: zakończyłam rehabilitację i załatwiłam niezwykle ważną i delikatna sprawę w Przychodni Zdrowia Psychicznego.Moje zdrowie psychiczne ma się dobrze,nie wszyscy jednak mają tyle szczęścia. Może napiszę jeszcze coś o tym .Na razie wracam do rehabilitacji.Kręgosłup i bark bolały mnie od stycznia.Ból się nasilał i sam przejść nie chciał mimo zastrzyków i tabletek. Zdesperowana wykupiłam prywatnie tzw. Turnus rehabilitacyjny za jedyne 390 zet. Część zrefundowało mi dziecko. 10 dni ,cztery zabiegi dziennie + badanie ortopedy -terapeuty.
Za tą szklaną ścianą wiotkie i drobne dziewczęta o pancernych rączkach przez 10 dni wyganiały złego mzimu z moich gnatów.Mam tu na myśli masaże po których,sponiewierana wlokłam się noga za nogą do domu.
Była tez i fizykoterapia..Teraz czekam na efekty,które u mnie mogą się opóznić,bo gnaty i mięśnie były wyjątkowo zapuszczone.Melius znajduje się na terenie Aquaparku,można od razu przetestować baseny i inne urządenia. Zachęcam do skorzystania z takiej formy rehabilitacji i miejscowych i przyjezdnych,zważywszy że na rehabilitację z NFZ trzeba czekać najmarniej rok!
W tym numerze znajdziecie wywiad z autorką blogu POMALOWANY NA NIEBIESKO.
Bardzo pięknie Ania opowiada o początkach jej fascynacji kotem Baxterem-Dziubulkiem, życiem pod wspolnym dachem z tym kocim misterem i innych ciekawych sprawach. Blog Ani obchodzi w czerwcu pierwsze urodziny. Kto jeszcze nie odwiedził Jej bloga niech szybko nadrobi zaniedbanie.Naprawdę warto.
pomalowanynaniebiesko.blogspot.com