Obserwatorzy

piątek, 2 maja 2014

1maja

Spędziłam ten dzień pracowicie na działce obsiewając zagonki.Przy okazji opaliłam plecy,bo słonko mimo chłodnego wiatru  przygrzewało mocno. Tego dnia byłam tez dozorcą zwierząt,nakarmiłam je i wyruszyłam na spacer z Kojotkiem,bo Pola już nie wychodzi poza przydomowy trawnik.
 Spacer z Kojo:



Odkryliśmy cmentarzysko drzew...
 Szlak spacerowy jest  za działkami,Kojo może biegać tu bez smyczy,bo to pustkowie,łąki i zagajniki  i to niemal tuz za domem. Rozglądałam się pilnie za Alcestem .....
W domu czekał Figiel,Amelka Be.czatowała przy lodówce w nadziei na mleko,za którym przepada.
Figielek tez bardzo by chciał,ale jemu szkodzi.Czatował i zaglądał ze wszystkich stron:


No,w końcu można chociaż powąchać, może choć kropelka została....
Ja tez chcęęęęęęę!
Po rzetelnie wypełnionym obowiązku zostałam odwieziona do domu i Frani. Niestety,chwilę póżniej przyszła wiadomość o Alceście.
A  potem, w wiadomościach koszmarna historia o szczeniakach zakopanych  żywcem przez 88-letniego zwyrodnialca,bestię,potwora .
Zdj. z zasobów internetu.
Szczeniaki,na chwilę,uratowała  przechodząca kobieta i jej dzieci.Rękoma odgrzebywali ziemię,wydobyli 5 szczeniąt,jedno nie żyło.Pieski zostały przekazane  weterynarzowi i przedstawicielowi gminy. Obaj okazali się takimi samymi potworami jak ten obrzydliwy staruch,oby z piekła nie wylazł,oni też! Psy zostały uśpione.Sprawę bada policja. Jak znam życie,okaże się znikoma szkodliwosć czynu i dzielny wet będzie mógł nadal zabijać przy aprobacie gminnego urzędasa.
Po raz już któryś zastanawiam się,czy "człowiek- to brzmi dumnie" i ile w nas zostało tego człowieczeństwa?




czwartek, 1 maja 2014

Nie ma Alcesta...

Trzy dni temu zaginął Alcest.Wspominałam,że  był trochę ułomny,miał lekki niedowład tylnych łapek.Dzisiaj dowiedzieliśmy się,że Alcest zginął,wpadł pod samochód.Nie chciał być kotem domowym,przychodził na jedzenie,spanie,nocował,ale domagał się ,żeby wypuszczać go na zewnątrz..Byłam zdecydowana wziąć go do domu,ale u mnie nie mógłby wychodzić a tego nie zaakceptowałby.Urodzony na wolności,część swego krótkiego życia spędził swobodnie biegając,był ufny i przyjazny.Garnął się do ludzi,ale  nie pozwalał się zamknąć w domu.Biega teraz  za tęczowym  mostem,może już nie utyka,jest sprawny i zwinny? Będziemy Cie pamiętali,mały ,łaciaty koteczku.
Ostatnie zdjęcie Alcesta......

środa, 23 kwietnia 2014

Degustuj,kto żyw!

 Alcest,Figiel i Frania zaabsorbowani degustacją karmy od p. Joanny. Najbardziej  smakuje Alcestowi.
Frania susz rzadko jada w dzień, zrobiła jednak wyjątek ,chyba  jej posmakowała nowa karma.
Amelka Be. i Milczek mają testowanie z tyłu ogona i poszli w swoich interesach w teren.
 Figielek,czy nie jest śliczny?!
W poświąteczny wtorek na obiad  przyszła do mnie  Ogrodowa. Tu jest trochę zamieszania bo:
-Zuzia nie je mięsa,tylko ryby,M. nie je mięsa czerwonego, G.-ziemniaków ,ryżu itp.
Ja z kolei nie jem ryb i nie umiem ich robić. Postanowiłam więc zrobić neutralną zupę z dyni piżmowej.

Dynię piżmową mozna kupić w Tesco przez cały rok. Ma piękny,pomarańczowy miąższ.
W bulionie warzywnym ugotować pokrojoną dynię,zmiksować,doprawić. Przed podaniem na 2 łyżkach oliwy przysmażyć czosnek z natką pietruszki i cieciorką. Do zupy już na talerzach dokładać porcje cieciorki i można degustować.Degustacja przebiegła pomyślnie,otrzymałam pochwały i wszyscy byli zadowoleni.
nie była za to udana degustacja marynowanych jaj przepiórczych.
W takiej postaci mogą występować jako dekoracja,smakowo -paskudne.
Reszta obiadu została oceniona  pozytywnie.Zdegustowawszy co było rozeszliśmy się objedzeni i zadowoleni z nadzieją,że to ostatni akord obżarstwa tej wiosny.Zuzia dziś już w Warszawie,ja jadę jutro na 3 dni.




poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Święta,święta i juz po....

Przy tym bogatym w potrawy stole zaczęłam i zakończyłam święta. W przednim towarzystwie obżarłam się (fe,co za słowo,ale jakie trafne!)ale nie miałam wyrzutów sumienie bo na co dzień jem skromnie i sporo schudłam. Po śniadaniu zajrzałam na działkę a tam już  zielono i kolorowo.





Nie chciało mi się wracać na swoje blokowisko z tego pięknego,cichego miejsca.
Największą radość sprawiło mi spotkanie z Zuzią,rzadko ją teraz widuję,jest zajęta pracą,ma swoje obowiązki, inaczej być nie może.
Wróciłam do domu z pierwszym wiosennym bukiecikiem stokrotek,tulipanami  i....
natychmiast wzbudziły zainteresowanie Frani. Kiedy pożarła kawałeczek listka,nie było rady,przeniosłam kwiaty tam, gdzie nie dała rady wskoczyć.






Kończy się poniedziałek,wbrew tradycji w tym roku słabo jakoś lany. Upływa mi na totalnym lenistwie,czytaniu, gadaniu z Franią i dobrze,że się  kończy. Jutro  przyjdą na obiad ogrodowianie,pojutrze Zuzia wraca do warszawy a we czwartek ruszam na krótko do stolicy ja.


czwartek, 17 kwietnia 2014

Chwila przerwy...

Temat mało świąteczny ale nie mogę się powstrzymać. Poza tym przerwa w przedświątecznym kołowrocie bardzo wskazana.
Każda będzie kiedyś  staruszką  miłą lub z przeproszeniem, upierdliwą.I będzie sporo czasu do zagospodarowania .Wiele jest możliwości,ale  propozycja,którą chcę zaprezentować jest co najmniej niebanalna. Popatrzcie i oceńcie,może warto już zacząć wstępne treningi?


wtorek, 15 kwietnia 2014

Ech,życie....

Smutny,bardzo smutny dzień.Przegrał z rakiem mój znajomy,Józio. Znałam Go od bardzo dawna,był dobrym,serdecznym,ciepłym człowiekiem.Przeżył  wiele lat  z żoną Jasią,wychowali  fajną córkę,doczekali wnuczki Matysi. Byli dobrym, wspierającym się,bardzo sobie oddanym małżeństwem. Jedno bez drugiego nie ruszało się na krok. A od wczoraj Jasia jest sama, tak bardzo mi jej żal,jakie będą jej święta,jakie dalsze życie bez tej opoki jaką był Józio. Zagubiona ,zapłakana  , bezradna,taka krucha i mała,patrzyła jak wóz pogrzebowy zabiera jej Józia do kaplicy. Płakałam razem z nią.....

sobota, 12 kwietnia 2014

Testerka Frania

Frania,bynajmniej nie z arystokracji wymagania żywieniowe ma jak hrabina,co najmniej. Dlatego tez ona zaczyna degustację nowej karmy.Karma dla sterylek i kastratów oraz skłonnych do tycia.
Kocia jest skłonna,jest nawet już ciut za bardzo "utyta".Wszelkie szczegóły dotyczące bilansu karmy są  ukryte pod linkiem we wcześniejszym poście.Frania jest wybredna,je tylko to,co sama wybierze,dlatego też,jeśli  Frania  karmę zaakceptuje będzie to oznaczało,że jest to produkt znakomity.
Aby nie było sensacji żołądkowych to zgodnie z sugestią p. Joanny ,fundatorki ,dodajemy kilka chrupek do karmy aktualnej.Kocia  karmę suchą je wyłącznie na parapecie i najczęściej zjada ja w nocy. Aby dotrzeć do parapetu musi przemaszerować przez tapczan na którym śpię,czyli przez moją długość,wskakuje na parapet ,przez chwilę  słyszę smakowite chrupanie i następuje powrót ta samą drogą,czyli przemarsz wojsk po moim zewłoku.
 Próba : nowych chrupek jest kilka ,ale chyba nie są najgorsze,bo nie wypluwamy poza miseczkę.
Teraz należy popić,najlepiej u żródła.

I zawiązać trochę sadełka:


3,2,1,0 START

Od tej karmy zaczynamy testowanie:

GCR Cat Weight Control sterilized All Breeds 4 kg


wtorek, 8 kwietnia 2014

Go Care Royal

Wczoraj przyszła karma do testowania.      
Karmę przysłała P. Joanna,właścicielka sklepu  Premium 4 Animals. Bardzo serdecznie dziękujemy i od jutra zaczynają karmę testować : Amelka Be.czyli Beksia, Figiel, Alcest, Rejent Milczek. Gościnnie Kocia Frania.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Kwiecień-plecień.....

W sobotę upiekłam cytrynowe ciasto,które poleca Joasia z Wrzosowej Polany.Moje było prostokątne.
Robi się je szybko,jest łatwe a jakie smaczne! Dokładny przepis u Joasi na blogu Wrzosowa Polana.
Wczoraj ,wracając z zastrzyku zahaczyłam o Park Konstytucji 3 maja.parkowe atrakcje:
 Na wprost parku kościół Sw Aleksandra.



Krasnal Sikorek jeszcze w szaliku,noce wszak zimne. Pilnuje Fontanny,które już działa.


 Dąbek Wolności  i pamiątkowy  kamień



 Stylowe latarnie,ławeczki,przyjemnie posiedzieć latem.



 Ulica Chłodna,właściwie deptak w trakcie kolejnego remontu. To niewielka uliczka,kiedyś przejezdna i zaniedbana.Wiąże się z nią historia sprzed lat.Otóż wiele lat temu w Suwałkach grasował wampir. Nikt go nie widział ale wszyscy słyszeli i bali się bardzo. Wtedy jeszcze były zakłady pracy,praca była na zmiany i pewnego póznego wieczora wracała ul Chłodną  ze zmiany kobieta.Niosła siatkę z zakupami., jakieś słoiki.
W pewnym momencie zorientowała się,że ktoś za nią idzie,kiedy przyspieszała ,przyspieszał i ten ktoś.
Oczywiście mógł to być tylko wampir.Biedaczka zdecydowała,że życia łatwo nie odda,przystanęła,wampir się zbliżył,kobieta wzięła zamach pełną siatą i wampirowi przypażdzierzyła od serca.Wampir padł.kobieta pewna,że zabiła podniosła wrzask.Cóż się okazało.- Wampir też wracał z pracy i też się bardzo bał,trzymał się więc dzielnej niewiasty co nie wyszło mu na zdrowie.
Przy parku malutka chatka- galeria jednego obrazu





Dziś z kolei niespodzianka-paka z karmą do degustacji.


O tym,komu zawdzięczamy tę degustację-jutro.Dziś,niestety ból gnatów nie pozwala.