Wczoraj musiałam odwiedzić swoją szkołę.Dużo się tam zmieniło,łącznie z wyglądem zewnętrznym.Chcę wierzyć,że na lepsze.Dwa okna na dole należą do biblioteki,przepracowałam tam kilka lat
Po drodze zrobiłam kilka fotek.Czy to naprawdę grudzień?
W tej okolicy bywam rzadko,daleko od mego osiedla . Ale to ładne miejsce i obiecałam sobie zaglądać częściej,szczeglnie na deptak nad Hańczą.
Nieśmiałe kłódki zakochanych na mostku nad Czarną Hańczą.Kudy im do wrocławskich,ale pierwsze koty za płoty!
Od dłuższego czasu trwa u mnie niedziela,leniwa.Porządki świąteczne? A czyż potykam się o bałagan a z każdego kąta brud wyłazi?Czyż potrzebuję porady perfekcyjnej pani domu? W życiu.! Czas mi płynie na rozmyślaniu,bynajmniej nie o świętach a o marnościach świata tego i jego niesprawiedliwościach.
Ta niechęc do działań pożytecznych bez wątpienia bierze się z kaprysów pogody a ja jestem metereopatą.
Tak było trzy dni temu,przedwczoraj i wczoraj.
Dziś jest tak:
Nie ukrywam, że chciałabym aby tak już zostało do wiosny......
Jednakowoż w tym totalnym lenistwie zrobiłyśmy z Kocią rzecz pożyteczną
Frania wybrała karton a ja wpakowałam do niego trochę różności i w poniedziałek pojedzie ten karton do pani Aliny.Gdyby ktoś chciał sprawić niespodziankę p. Alinie niech zajrzy na bloga Ewy z Mazur-mazurska kraina.Tam dowie się o p. Alinie ,można tez zobaczyć na FB
Teraz Frania zajęła się własnymi przyjemnościami. Na początek może by kąpiel...
Pod koniec listopada wyrwałam się na kilka chwil do dzieci w W-wie. Trafiłam na na małe trzęsienie ziemi-kupno i montaż zmywarki..Korzystała z zamieszania Lola- biegała po mieszkaniu zaglądając w każdy kąt.
Lola była b. chora,przez blisko dwa miesiące karmiona strzykawką ledwo się wykaraskała. a wszystko przez felerny ząb.Długo nie było wiadomo o co chodzi,prosiaczek nie jadł,nie pił aż w końcu znalazł się wet.,ktory odkrył przyczynę,ząb wyrwał i upierał się,że będzie dobrze. No i powoli faktycznie coraz lepiej ,Lola już je sama i nabrała dziwnych nawyków.Ale ma prawo,nacierpiała się bardzo,żyje dzięki uporowi weta i R.,ktory niańczył i karmił prosiaczka jak rodzone dziecko.
Lola w poszukiwaniu żurawiny i rodzynków,które b. lubi.
Odwiedziłam tez Zenka.
Ma się znakomicie. W cieple,spokoju,dobrobycie stan jego serca polepszył się na tyle,że bierze mniejsze dawki sterydów.No i co było do przywidzenia,został przewodnikiem stada. Czyż nie jest to piękna,szlachetna twarz?Powiedziałabym,że ma coś z husky i Małego Rycerza Potrafi stanąć na ubitej ziemi z olbrzymem (wielkości wodołaza)i dzielnie dochodzić swoich racji.
Na spacerze musi komplet:
Kiedy wyjezdżałam do domu, swoim błękitnym bolidem przyjechał A. z Krosna
Wuj A. i siostrzeniec R.,zgrany duecik do zadań specjalnych.Rozumieją się w pół słowa i działają nad wyraz zgodnie.
Nowy,podwójny numer Kocich Spraw z piękną kolędą Pana Franciszka Klimka:
ZBUDŻ SIĘ DZIECINKO
Dzisiaj w Betlejem Panienka Święta
śpiące Dzieciątko budzi ze snu,
całuje czule Jego rączęta
i otulając tak śpiewa Mu:
Zbudż się dziecinko......
W super dodatku możemy poznać twórczość Młodych Kotów, obejrzeć piękne zdjęcia,rozwiązać krzyżówkę,wziąć udział w konkursach.
Ale to nie wszystko!W tym numerze jest wywiad z kimś,kogo znamy i podziwiamy: z Anką Wrocławianką.(blog Za moimi drzwiami)
Nie będę pisała co w tym wywiadzie jest.Koniecznie trzeba go przeczytać samemu. Dodam,że traktuje głównie o....futerkach,jakżeby inaczej.Jest ciepły ,przyjazny,jak Anka. Piękne zdjęcie Kajtusia,zabawne przy "biesiadnym stole".....Biegnijcie do Empiku,kupcie KS i zobaczcie sami,że warto!
Wszystkim moim czarnym siostrom i braciom składam życzenia w dniu naszego święta.Oby dnie płynęły nam leniwie,na fotelach i innych miękkich meblach,aby spełniane były nasze wszystkie życzenia,nikt nie cierpiał głodu i chłodu,nie zaznał prześladowań i nienawiści..Aby każdy potrzebujący znalazł ciepły dom i kochające serce. Kocia Frania
Porządki skończone! Teraz czas świętować .Ciekawe jaki prezent na mnie czeka?
Klapnięte Uszko,kot zaopiekowany przez Amyszkę znalazł swój dom.Już w nim zamieszkał. To najlepsza wiadomość dnia dzisiejszego.Niech ci się wiedzie, Rudasku!(Fot.kotyszki)
http://kotyszki.blogspot.com/
Czekam i czekam, tak bardzo chciałbym mieć swego własnego człowieka juz na zawsze! Czy ktoś po mnie wreszcie przyjdzie?????
Moje piękne fotki na blogu Amyszki.
Listopad. Miesiąc naznaczony smutkiem,krótkimi dniami,tęsknotą za słońcem i ciepłem. W listopadzie mija kolejna rocznica śmierci mego Ojca. Nie mogłam w tym roku pojechać na groby bliskich, z Suwałk to wyprawa jak na biegun- do Krosna ponad 700 km.
Odwiedziłam więc groby znajomych na miejscowym cmentarzu. Cmentarz jest nowy,funkcjonuje od kilku lat. Położony za miastem ,otoczony laskami, w pobliżu powstaje spalarnia.
Byłam tu tylko raz z powodu smutnej okazji pochówku Józia.
Zapaliłam znicz,pomyślałam serdecznie o Józiu,bo człowiek był zacny i poszłam główna aleją. Ze zdumieniem patrzyłam na "wypasione" ale nie zasiedlone kwatery:
Bogato zdobione,lśniące bryły prześcigały się w wymyślnych kształtach i dziwnych ozdobach.
Targowisko próżności ,pychy,braku pokory. Bo czyż bogaty pomnik zagwarantuje pamięć i szacunek potomnych? Czy spowoduje ,że ktoś będzie przychodził tu częściej niz w ten jeden listopadowy dzień?
Czy chodzi o to,żeby tę zołzę Kowalską trafił szlag na widok marmurowo-figurzastej kwatery Iksinskiej?
Zaduszki to dzień wspominania, zmrok zapada już wcześnie i taka szara godzina jest najlepsza,żeby pomyśleć o tych,którzy pomaszerowali do lepszego??świata. O ludziach,tych najbliższych i trochę dalszych , o kochanych zwierzakach brykających z a tęczowym mostem. O tym,czego nie zdążyliśmy zrobić,powiedzieć,przeprosić,,wybaczyć i o tym,jak jest czasem ciężko żyć z taką świadomością. Więc ....Śpieszmy się kochać ludzi....