Obserwatorzy

piątek, 24 sierpnia 2012

W Zielonej Górze

 Na Placu Słowiańskim było Studium nauczycielskie,gdzie na kierunku Filologia polska byłam niezbyt pilną słuchaczką.Co prawda po zdanej znakomicie maturze z jęz.polskiego przysięgłam matematyczce(!),że udam sie na studia uniwersyteckie,ale los okazał się przewrotny i wyszło jak wyszło.A matematyczce dlatego,że na matemtyce poległam jak Krzyżak  pod Grunwaldem i ta dobra ,zacna kobieta przymknęła oko na moje totalne matematyczne pustogłowie właśnie pod  w.w.warunkiem .
Dzisiejsza Zielona wypiękniała, wprawdzie tylko w centrum ,ale jest na co popatrzeć.Architektura wspaniała ,odrestaurowana,cieszy oczy i serce.

W centrum  musi być fontanna,zauważyłam,że są identyczne w różnych miastach.

Musi też być pomniczek postaci charakterystycznej lub wsławionej  czy zasłużonej dla grodu.No a któż się zasłużył dla Zielonej? Oczywiście ten mityczny winopij?winopijca?-opiekun zielonogórskich  winnic i patron winobrania. BACHUS:
Odlany z brązu.Siedzi na beczce wina .Bystry obserwator zauważy w wieńcu z winorośli zdobiącym głowę Bachusa małego wróbelka.


Barki na Odrze-dla G.

To by ł codzienny widok.Czasem sunęły jedna za drugą,powoli,majestatycznie,taka wodna karawana porykując syrenami i wysyłając w niebo obłoczki dymu.Można było z mostu  pomachać załodze i gapić się w nieskończoność.Zniknęły z krajopbrazu Krosna,bo żegluga rzeczna tez stała się pewnie nieopłacalna.Kiedy patrzę na pustą,szarą Odrę jest mi smutno,nie ukrywam,że serce boli.

czwartek, 23 sierpnia 2012

A my do Zielonej


Tuż za Krosnem  Adasiowy  purpurowy krążownik szos wypowiedział posłuszeństwo.Trzeba było wrócic i przesiąść się do Żabki Mani  a pojazd A.stanął  u mechanika.

Niszczejące budynki ,zaniedbane,brudne podwórza sprawiają przygnębiające wrażenie.Nie dba o nie ani miasto ani lokatorzy.Tuż przy deptaku są wątpliwą wizytówką  miasta. I nie jest to kwestia braku pieniędzy,to zwykłe niechlujstwo i tumiwisizm lokalnych władz.
Pięknie kuty balkonik przylepiony do starej kamieniczki obłażącej z farby,całej w zaciekach i liszajach.

Jeszcze jeden przykład dbałości o wygląd miasta.

Krosno -krytycznie...

Krosno jest jednym z tych miasteczek w których czas się zatrzymał ,zaniedbania wyłażą z każdego kąta,straszą popadające w ruinę śliczne kiedyś budynki. Poza pałacem ZUS-u i kilkoma prywatnie zagospodarowanymi domami- bieda z nędzą.Włodarze miasta wodzą się za łby i stołki ,nie mają czasu na zajmowanie się miastem.A szkoda,bo Krosno to śliczne miasteczko,przepięknie położone część nad Odrą,część na  górze skąd  zachwyca rozległa panorama. Ma przebogatą historię,można ją poznać zwiedzając odbudowany w niewielkiej części Zamek Piastowski. Sąsiedztwo granicy z Niemcami powinno ożywić handel,turystykę ale tak niestety nie jest.To Krośnianie jeżdżą za Odrę po zakupy,samochody,był czas,że do pracy.

Most  łączący obie części miasta. Piękny,rozległy widok na Odrę.Kiedyś przepływały tędy barki.....


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Chwila refleksji...


Pobyt w Krośnie to w pierwszym rzędzie odwiedziny rodzinnych grobów.Zawsze lubiłam cmentarze;spokój,powaga,cisza tych miejsc zmuszają do refleksji nie koniecznie nad sensem życia ale nad tym,co było a czego już nie będzie. W tej ciszy i skupieniu  przychodzą wspomnienia tych,którzy z nami byli a przez pamięć o nich są z nami nadal. Nie umiera ten,kto trwa w pamięci żywych./ks. Twarowski/

Kładziemy kamień na grobie aby zauważył go Anioł Pamięci /Talmud/


niedziela, 19 sierpnia 2012

Zuzanna w Paryżu

Kiedy my w Krośnie wywoływałyśmy duchy przeszłości,Zuzanna szalała w Paryżu
Wraz z grupą modelek brała udział w pokazach bielizny.

Praca,czyli pokazy zajmowały cały dzień.,nie było mowy o odwiedzaniu wystaw,teatrów czy uczestniczeniu w imprezachAle dziewczyny postanowiły zobaczyć co sie da i ile się da.Ruszały w miast,kiedy tylko kończyły zajęcia.



Paryż Zuzię oczarował,przywiozła nie tylko zdjęcia ale i wiele wrażeń oraz postanowienie,że kiedyś tam jeszcze zaglądnie





środa, 15 sierpnia 2012

Wycieczka do Czaczu

Czacz to wioska  na drodze w kierunku Poznania.Kiedyś było tam pieczarkowe zagłębie ale kiedy przetransformowały się czasy i ludzie -pieczarki,jak większośc innych przedsiewżięć okazały się nieopłacalne.Bo to i narobić się trzeba,nagrzebać w tej ziemi,naschylać i sprzedać za psi pieniądz,jeśli oczywiście ktoś  kupić zechce.A że do Niemca blisko,a tenże burzuj i krwiopijca co chwila zmienia a to meble a to gary czy firanki nie mówiąc o detalach i wszystko wystawia na "wystawkach" lub szrotach to rodacy zwęszywszy niezły interes ruszyli za Odrę.Tam skrzętnie zbiera się co niemieckie plemię wystawia i wiezie do ojczyzny,w tym i do Czaczu.

Tu był pierwszy kram z towarem zza Odry. Wykorzystywano najpierw foliowe namioty popieczarkowe,z czasem stawały namioty wojskowe,drewniane budy lub inne przedziwne budowle.Pierwszy raz byliśmy z A. chyba ze trzy lata temu. Znalazłam wtedy parę pięknych drobiazgów m.i. filiżankę,przepiekną,z delikatnej porcelany,która podarowałam G.
Kramów bylo tyle,że nie dalismy rady obejść wszystkich a łazilismy cały dzień.Drugi raz pojechaliśmy w czasie pobytu w Krośnie w lipcu. G.,niestety była rozczarowana,spodziewała handlu cywilizowanego,w sterylnych pomieszczeniach w pełnej kulturze.A tu dziki zachód,kurz,zwały przedmiotów w których trzeba grzebać.
To prawda,że i tam pogorszyło się i podrożało ale znalazłam kilka rzeczy którymi sie cieszę,bo są piękne i nieużywane:


Misa włoska ręcznie malowana,urokliwe kieliszki do jajek,które stoją wyłącznie na półce,bo jaj na miękko
nie jem i śliczny dzbanek ,używam go do kwiatów.Z wyprawy byłam bardzo zadowolona,żałowałam tylko,że mielismy zbyt mało czasu żeby spenetrować wszystko dokładnie.No cóz,może za rok...Ale wtedy tylko z A. bo z nim w tych sprawach rozumiemy sie bez słów .

Zamek Piastowski w Krośnie

Wirtuhttp://www.vtour.pl/pl/panoramy/krosnoodrzanskie/14/1143,%20%20Zamek%20Piastowski%20-%20sale%20muzelanealny spacer Krosno Odrzańskie - - Zamek Piastowski - sale muzelane

Kliknij-zobaczysz wnętrze zamku oraz jego otoczenie.
Zamek zbudowano na przełomie XII/XII w.a w w.XV,XVII,XVIII  rozbudowywano.Był jedną z rezydencji Henryka I Brodatego. Miał bardzo bogatą historię.W 1945r. w czasie dewastacji miasta przez żołnierzy radzieckich spłonął doszczętnie.Długi czas nikt nie zdobył sie na zabezpieczenie ruin.Kilka lat temu odbudowano częśc bramną;

,Częśc ruin w obrębie bramnej zagospodarowano,reszta przykryta folią czeka.












W poniedziałek odetchnęlismy z ulgą,bo samochodzikowi prócz zgubionego tłumika nic nie dolega a we wtorek,czyli wczoraj: niespodzianka. Na pierogi z jagodami prócz MiM przyszła...Zuzia.

I tak doczekaliśmy soboty.Po północy przeżywszy przygody mrożące krew w żyłach przybyli z wyprawy MiM.A oto złote runo, po które się wyprawili:
Rankiem w niedzielę wyruszyłam do swojej Frani. Na łące pasły się boćki,minęłam zwalone wichurą drzewo i niezmiennie piękną Czarną Hańczę.
Piątek przywitał chmurami i zapowiedzią solidnego deszczu.Tak więc wyleżlismy z betów na krótką toaletę poranną i szybkie śniadanie po czym każdy zajął się ulubionymi zajęciami.Pola bardzo chciała sie dobrać doświeżutkich szwów na brzuchu,no ale od czego jest dozorca psów(oraz kotów)
Potem deszcz ustał i...
pojawiła sie piekna tęcza.Można było wyjśc na krótki spacer:

Po porcji mleka i krótkiej drzemce Amelka B.
wietrzy ogonek

piątek, 10 sierpnia 2012

Dozorca psów

Jako dozorca psów zainstalowałam sie wczoraj na Ogrodowej i stwierdzam,że gdyby nie niepokój o Franię,mogłabym tę funkcję sprawować dożywotnio.Cudowne nic-nierobienie w ciszy i pięknym otoczeniu jest moim marzeniem.Niestety tym z gatunku niemożliwych do spełnienia.A więc chwilo trwaj! Dopóki nie zatrzyma się pod oknem pomarańczowa Kia!!
Jako,że pogoda we czwartek zrobiła sie gastronomiczna  (nie mylic z barową) zjedliśmy skromny ale krzepiący posiłek i każdy znalazł sobie miły kąt do zalegnięcia.
Rudy Henryś przyszedł dość sfatygowany i z wdzięcznościa przyjął miskę i legowisko;

Podobnie Amelka B.

Pola w coraz lepszej formie wraz z Kojotem wymościły się na łożu nieobecnych  opiekunów:

środa, 8 sierpnia 2012


Zaraz za kościołem Poczta .Budynek wyjątkowej urody. Piękne kraty okienne,drzwi -wierna replika oryginalnych,ogromne kule  u dołu schodów,wszystko takie same jak przed laty,tylko błyszczące świeżością i dbałością o szczegóły
Idziemy w kierunku Zamku Piastowskiego,po drodze mijamy kolejne zabytkowe domy i domki. Złoyt Dom- kiedyś przycupnięta ,zaniedbana chałupka,ale zabytkowa.Teraz otrzymała nowy wymiar i cieszy oczy urodą a żoładki-mam nadzieję -dobrą kuchnią.
Może to kolejne dzieło znanej kuchennej rewolucjonistki?