Obserwatorzy

piątek, 2 sierpnia 2013

Kici-kici

W czasie pobytu w Krośnie poznałam pewne kocie rodzeństwo.Mieszka przez płot,na sąsiednim podwórzu.  Zostały na to podwórze podrzucone wraz z matką przez jakiegoś "miłośnika" zwierząt. Na szczęście znalazła się osoba,która zaopiekowała się kocią rodziną. Kiedy 4 kociaki podrosły,mama została wysterylizowana i znalazła dom.Podobno była niezwykłej urody,skoligacona z jakimś rasowcem. Kociaki-dwie kotki i dwa kocurki wysterylizowano ale były już zbyt dzikie,żeby zamknąć je w czterech ścianach.Opiekunka przysposobiła więc dawny garaż : wycięto specjalne wejście,w środku poustawiano budki letnie i zimowe,podłogę ocieplono.Kocia banda karmiona jest dwa razy dziennie,nierzadko są to prawdziwe smakołyki : serca, żołądki drobiowe a trafia się i filecik z kurczaka.Miały szczęście futra,że trafiły na wielkie serce .Dodam,że ta zacna osoba mieszka na ul. Mickiewicza w Krośnie i na imię ma Danusia,jest emerytką.Tak by się chciało,żeby takich Danuś było więcej i nie tylko emerytek!
A oto kocięta:
Kotka Piękna
Kocurek Felek
Kotka Szarusia
Czwartego kocurka nie udało mi się złapać,na widok aparatu czmychał w krzaki. Kocie rodzeństwo często wizytuje Helenka, jak wspominałam,Hela nie ma oczka,ale radzi sobie znakomicie .




czwartek, 1 sierpnia 2013

Suwalski lipiec

W tym roku lipiec w Suwałkach był bogaty w ważne wydarzenia. Festiwal bluesowy- już szósty i trzeci bez swego" ojca"Prezydenta Gajewskiego. Przyjechaliśmy do Suwałk 13 lipca w ostatni dzień.Pogoda była mocno deszczowa,byłam zmęczona,więc odpuściłam i na występy poszedł R.Zrobił trochę fotek,wrócił ociekający wodą,bo kiedy zaczął się koncert gwiazdy -lunęło z siłą wodospadu.
Według znawców przedmiotu był to najsłabszy festiwal,ale zgromadził mnóstwo ludzi z Polski i z poza a przecież o to właśnie chodzi,żeby miasto promować.

 "O SERCE DLA ZWIERZĄT"
 BĄDŻ BRATEM NIE KATEM: pod takim hasłem  dwie fundacje:"Promyk" i "Zwierzęta Niczyje zorganizowały happening w obronie praw zwierząt.

Jeden z napisów prezentowanych w przemarszu-" Gdyby zwierzęta wierzyły w Boga,diabeł wyglądałby jak człowiek"-  nie wymaga komentarza. Taka inicjatywa młodych ludzi budzi nadzieję,że może....
No i trzecie ważkie wydarzenie,wagi państwowej-
NADANIE SZTANDARU SUWAŁKOM.:
 Za siedem lat Suwałki będą świętowały 300-lecie nadania miastu praw miejskich.W uroczystoś
ciach brał udział prezydent Komorowski i inni dostojnicy. Powstanie miasta zawdzięczamy Kamedułom,których klasztor ,kościół i eremy można zwiedzać nad Wigrami. To przepiękne miejsce,warte ze wszech miar odwiedzin.









środa, 31 lipca 2013

U Zuzi

Zuzia w maju skończyła 7 lat.Chodzi do specjalnego przedszkola w Zielonej Górze.I chociaż autyzm to schorzenie nieuleczalne,to dzięki rehabilitacji dziecko może przyswoić pewne umiejętności,zachowania,które sprawią,że będzie jej lżej funkcjonować w społeczeństwie. Zuzia ma specjalną dietę,wykluczony jest np.cukier,nabiał, pieczywo.Artykuły zastępcze są bardzo drogie. Kilogram tzw. cukru brzozowego kosztuje 50 zł...Mama Zuzi dokonuje cudów,aby zaspokoić potrzeby małej.W tym roku Zuzia z mamą pojechały do Turcji na wymarzoną delfinoterapię. Stało się to możliwe dzięki odpisom podatkowym,wsparciu grupy lekarzy z Wrocławia i oczywiście dzięki wsparciu babci i dziadka.Nie wiem, na ile taka kuracja może być pomocna ,jakie efekty może przynieść.Faktem jest,że Zuzia błyskawicznie oswoiła się z wodą i przydzielonym jej delfinem oraz rehabilitantką.Z zapałem ćwiczyła i kiedy trzeba było wracać do domu ,wpadła w rozpacz..
Zuzia i jej ulubione bezglutenowe ciasteczka:
Fot.kociafrania  

Zuzia z babcią Miecią.

Zuzia na talerzu-huśtawce.Jeszcze niedawno nie było mowy,żeby  samodzielnie tam usiadła i pozwoliła się huśtać. To oswajanie nieznanego  idzie opornie i powoli ale każdy krok na przód to wielkie zwycięstwo Zuzi i jej bliskich.

wtorek, 30 lipca 2013

Budynki pozostałe po wojsku zostały wyremontowane i oddane do użytku jako mieszkania socjalne.Powstało całkiem miłe,nowe miejsce,mogłoby być bardziej czysto,ale o tym decydują mieszkańcy.
Tak to
wyglądało,kiedy wojsko się wyprowadziło a decyzje o  przeznaczeniu domów i remoncie się odwlekały.To standart,najpierw  kompletna ruina,potem  remont.
Za to teraz jest nawet fontanna,chwilowo nieczynna a M.robi za Syrenkę.W głębi widać kolorowe domostwa,ładnie to wygląda. Ktoś wpadł też na pomysł zasiania lawendy i postawienia romantycznego mostka.
Nacieszyłyśmy z M. oczy i dusze  i zrobiła się pora obiadowa. Nazajutrz miałyśmy zaplanowany kościół w Zielonej Górze i wizytę u Zuzi w Przylepie.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Wędrówek c.d


Herb  Krosna. Wzmianki o mieście sięgają roku 1005.W 1005 i 1015 roku pod Krosnem Bolesław Chrobry stoczył  dwie bitwy z Henrykiem II. W 1945 roku Krosno wyzwoliła armia oczywiście czerwona.W tym samym roku administrację zniszczonego w 60-70% miasta przejęli Polacy.Miasto ma przebogatą historię,jeśli ktoś jest jej ciekawy znajdzie szczegóły w googlach.Nigdy nie mieszkałam w Krośnie.Mieszkali tam moi rodzice,ja co roku spędzałam wraz z dziećmi część wakacji.Teraz mieszka tu moja najbliższa rodzina a ja  nadal zaglądam chociaż na kilka dni.Wiele się tu zmieniło,choć nie wszystko na korzyść,ale ciągnie mnie w znajome kąty,w końcu  to kraj lat dziecinnych,do którego wracamy chętnie i jest on jedyny,wyjątkowy,jak wszystko co minęło.
Tym razem wyruszyłam do Władka,okrężną mocno drogą,bo przez park.Na jego skraju zapieleszczyły się władze miasta. Park powstał na miejscu pochówku żołnierzy niemieckich
 Urząd miasta z przyległymi urzędami,niezłe miejsce,można tu dotrzeć górą przez park i dołem pokonując pod górę mnóstwo schodów.

Ładnie tu,zielono,cisza, nie wadzą nawet interesanci.
W końcu dotarłam do Władka.Władek prowadzi  interes ,takie Szydło,mydło i powidło,góra staroci i rupieci w których zawsze wygrzebię jakieś perełki.A to filiżankę z cieniutkiej porcelany,niezwykły lanszafcik,kubeczek ręcznie malowany itp. Tym razem był to piękny domek dla koci.Kolorowy,mięciutki i chociaż  wiedziałam,że niewykluczonym jest,że to ja go zasiedlę,zaryzykowałam.
Od kiedy pamiętam Krosno wojskiem stało.

Trofeum saperów krośnieńskich z 2011roku.
Stacjonowały w Krośnie :36 Batalion Łączności,11 Pułk Piechoty,18 i 19 Dywizjon Artylerii.
Koszary na Poznańskiej i Chrobrego tętniły żołnierskim życiem.


Kiedy przyszło nowe,część wojska odeszła i w miejscu koszar na Poznańskiej,elegancko odnowionych zalęgły się jakieś przedsięwzięcia.

niedziela, 28 lipca 2013

Poranna kawa  w towarzystwie Pipi,która nie jest zbyt rozmowna.M.w pracy.
Przez  okno patrzę na budynek naprzeciwko: na poddaszu mieszkał
kiedyś Jan a jeszcze w ubiegłym roku przed blokiem rosły piękne,dorodne,srebrne świerki.Nie wiem ile miały lat ale sięgały ponad pierwsze piętro. Dawały cień i były przytuliskiem dla ptaków. Byłam świadkiem ich unicestwienia. Rosły wiele lat, zostały zwalone w ciągu kilku minut. Pozostały anemiczne,wygryzione krzaczki i  łysy równie anemiczny trawniczek Ale może właśnie tak jest ładnie?







                         

sobota, 27 lipca 2013

Nad Odrą

Poziom wody bardzo wysoki,szerokie rozlewiska są wylęgarnią komarów,które żrą żywcem w biały dzień.
Część Krosna położona jest wzdłuż brzegów Odry,część na górze,skąd  rozciąga się widok na dolną część miasta.Po przeciwnej stronie rzeki,już na wzniesieniu usytuowane są budynki mieszkalne.Kiedyś były piękne,dziś wygląda to tak:








Segregacja śmieci?
Kilka domów trafiło w prywatne ręce ,pięknie odrestaurowane są łyżką miodu w beczce dziegciu.



piątek, 26 lipca 2013

Krosna,cd

Pobyt w Krośnie to spotkania ze znajomymi,odwiedzanie bliskich sercu miejsc,pełen relaks.
Coroczny obchód zaczęłam od ulubionego deptaku.Ale zanim tam dotarłam kilka fotek z trasy.Krosno ma sporo bardzo starych domów i budowli.Niestety większość z nich to niemal ruiny.


Przy każdym pobycie odkrywam nowe zniszczenia i zaniedbania.Miasteczko przygraniczne ,powinno lśnić ,zachęcać sąsiadów zza Odry do odwiedzin.
I już deptak.Kiedyś odbywał się tu ruch kołowy. W końcu ktoś puknął się w głowę i deptak wyłączono z ruchu ,co nie znaczy,że jakoś szczególnie o niego zadbano.A jest piękny.
Fot.kociafrania
 Na dole deptaka ostała się pompa,ktoś ją pomalował na dziwny kolor,ale ja pamiętam,kiedy jeszcze z niej korzystano ,że miała naturalny kolor metalu.  Aż dziw,że jeszcze stoi,że nie zwinęli jej złomiarze .
Schodzę niżej i już Odra.W tym roku wezbrana,ciemna,szeroko rozlana.szkoda,że nie płyną po niej tak jak kiedyś barki..Na brzegu,niedaleko wejścia na most rośnie niezwykłe drzewo.Jest potężne i przepięknie kwitnie.

 To podobno kasztan jadalny. Jakim cudem wyrósł nad brzegiem Odry,czy naprawdę jest kasztanem w dodatku jadalnym?
Inne,również piękne drzewko rośnie blisko domu A.i M..to milin,mijałam go wiele razy,ale dopiero w tym roku zobaczyłam jak kwitnie.Coś pięknego!



Chciałam wziąć szczepkę do Suwałk ale Joasia ostudziła mój zapał,nie miałby szans na tej naszej Syberii.