Ulubiona zabawa Franki: na liczniku,blisko sufitu sadzam dwie myszy.Frania wskakuje na najwyższe piętro szafy i czai się,po czym jeden błyskawiczny ruch łapą i myszy lądują na podłodze.
Wskakuje na tę szafę bez wysiłku a przecież brzuszek obrósł tłuszczykiem.Startuje co prawda z komody ale i tak jest wysoko.
Po świętach czeka nas wizyta u weta,zanim schowam ją do kontenerka będzie mnóstwo lamentu,ale nie ma innego sposobu,żeby bezpiecznie przetransportować futrzaka.
A tymczasem wiosna się czai,wczoraj znikły ostatnie sople z daszku nad moim balkonem,słońce przyświeca,tylko noce jeszcze mrożne i śniegu sporo,więc święta będą w nietypowej scenerii.



.jpg)
.jpg)



















